Straszna historia – creepypasta

Uwielbiam, ubóstwiam, podziwiam, idealizuję, wpatruję się jak w obrazek, po prostu kocham filmy z gatunku horror. Opowiem Wam najbardziej dziwaczną i straszną historię, jakiej nigdy nie słyszałem!

Daleki jestem od pędzenia do kina na komercyjne, przepełnione patosem filmy miłosne, akcji, czy tym bardziej fantastyczne. Mam tak ogromną awersję do filmów fantastycznych, typu Star Wars, Hobbit, Władca Pierścieni i inne podobne tego typu bajki. Fabuła tych filmów jest dla mnie tak nudna, że w ogóle ich nie oglądam, a jeśli już muszę je obejrzeć, to najchętniej po pół godzinie zasnąłbym. Rzygi. Rozumiem, że twórcy filmów fantastycznych wkładają dużo pracy w efekty, fabułę, m o r a ł – szanuję to i doceniam, jednak nie oglądam.

Od zawsze byłem nastawiony niechętnie do filmów fantastycznych. Mimo, że mam pełną świadomość, że niektóre dreszczowce, które tak bardzo lubię także bywają fantastyczne, dziwaczne. Nie przeszkadza mi to. Do listy moich ulubionych filmów bez zawahania zaliczam na przykład The Blair Witch Project i Hostel ii The Ring iiiiiiii Annabelle. W sumie mógłbym tak wymieniać bez końca. Generalnie jestem odmieńcem, jeśli chodzi o filmy i ich odbiór. Niektórzy znajomi zaraz po seansie (typowe chojraki – pozdrawiam), oceniają:

Łeeee, beznadzieja! w ogóle nie był straszny, przez większą część filmu się śmiałem…

Taa, ja też się często pod nosem śmieję, ale raczej jest to efekt gotowości na wyskakującą postać, lub oczekiwanie na niepewność, która za chwilę ma się pojawić.

Straszna historia creepypasta

Opowiem Wam historię tak realną i tak straszną, że aż strach 🙂 Otóż:

Dzień zapowiadał się jak co dzień, dla dziewczyny, która pracowała w galerii handlowej. Agata (31 lat) – tak właśnie ma na imię bohaterka tego opowiadania. Warto powiedzieć, że Agata wraz ze swoim mężem mieszka w małej wiosce za miastem. Mieszkają w domku jednorodzinnym, oddalonym o piętnaście kilometrów od pobliskiego miasta. Agata nie chciała mieszkać poza miastem. Jednak domy były dużo tańsze to po raz, a po dwa, marzeniem męża było, aby mieszkać w malowniczej i spokojnej okolicy. Tomek – mąż Agaty, jest inżynierem i aktualnie przebywa na delegacji. Agata ma na głowie cały dom, bo praktycznie codziennie czas spędza w samotności. Do szaleństwa doprowadzają ją codzienne dojazdy do pracy. Był poniedziałek, deszczowy, zimny poranek, kiedy Agata była bardzo niezorganizowana. Zaspała, wstała pół godziny później niż zwykle. O mały włos nie spóźniła się do pracy. Nad Polską akurat panował październikowy orkan (huragan, nawałnica) zwany Grzegorz. Agata szybko się uszykowała do wyjścia, zamknęła dom, wsiadła do samochodu i wyruszyła do pracy. Zaczął padać deszcz, widoczność była słaba. Jednak ku pełnemu skupieniu Agaty, na drodze dostrzegła gałąź, która musiała dopiero co spaść z drzewa na jezdnię. Zatrzymała się – gałąź uniemożliwiała jej dalszą podróż. Agata wysiadła z samochodu, deszcz padał jeszcze mocniej niż przed wyjazdem z domu. Chwyciła gałąź i z trudem przeciągnęła ją na pobocze. Droga była bardzo rzadko uczęszczana – wioska, w której mieszkali była taką trochę dziurą zabitą dechami. Po dziesięciu minutach walki z gałęzią, usłyszała z oddali trąbienie nadjeżdżającego pojazdu. Agata zirytowana zachowaniem kierowcy pomyślała, że trąbi na nią facet, który oddalony jest o sto metrów od niej, a ta nie ma postoju rekreacyjnego, tylko odwala robotę za służby drogowe. Agata zmoknięta, zirytowana, ubłocona wsiada do samochodu i rusza z impetem. Kierowca jadący za Agatą niewielką ciężarówką, który na nią przed chwilą trąbił praktycznie ją dogonił. Mrugał długimi światłami i nieustannie trąbił, ewidentnie utrudniając jej podróż. Agata zaczęła się bać – przyspieszyła. Kierowca ciężarówki, widząc, że nasza bohaterka przyspiesza, nie omieszkał również przyspieszyć. Nieustannie trąbił i dawał jej sygnały światłami. Wyglądało to jak pościg. Agata była przekonana, że to jakiś psychicznie chory facet, który chce ją skrzywdzić – była przerażona. W panice dzwoni do męża:

– Jakiś stary czub jedzie za mną samochodem i trąbi na mnie i daje mruga długimi. Boję się! Co mam robić! Była gałąź, zdjęłam ją z drogi, od tamtej pory trąbi! Goni mnie! Ratunku! Ja przyspieszam on też, siedzi mi na  d u p i e !

– Uspokój się! Gdzie jesteś?! Pod żadnym pozorem się nie zatrzymuj, wezwę policję, jedź na stację benzynową, która jest przy wlocie do miasta!

Tomek (mąż Agaty) wezwał policję i relacjonował z Agatą całą podróż. Jej celem było dotrzeć do stacji benzynowej i wyjaśnić sprawę w obecności policji. Jednak do owego celu Agata miała jeszcze około siedmiu kilometrów. Jak na złość z przeciwnej strony nie jechał żaden samochód, a pościg za Agatą trwał w zaparte. Po niecałych dziesięciu minutach, Agacie udaje się dotrzeć do pobliskiej stacji benzynowej. Policji nie było jeszcze na miejscu. Agata panikuje, informując męża, o sytuacji. Mąż Agaty doradza jej, aby ta szybko wysiadła z samochodu i pobiegła do obsługi stacji benzynowej. Kierowca ciężarówki nie odpuszcza pogoni za Agatą. Jednak pod koniec pościgu był nieco dalej od Agaty. Bowiem wjazd na stację benzynową jest niestandardowo kręty, przez co musiał zwolnić, aby wymanewrować swoim ciężarowym samochodem. Kierowca furgonu wbiega na stację benzynową. W tej samej chwili pojawia się policja. Agata krzyczy, aby policjanci zatrzymali kierowcę ciężarówki, który ją gonił, trąbił. Była niesamowicie przerażona. Kierowca ciężarówki, zaczął tłumaczyć, że jadąc zobaczył z daleka, że kobieta siłuje się z gałęzią, która była efektem huraganu, który był w miniony weekend. Jej samochód był odpalony, a drzwi od strony kierowcy były otwarte. Nic nie byłoby w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że przez tylne drzwi wsiadł tajemniczy pasażer – w kominiarce, ubrany na czarno z wielką torbą, jakby podróżną przełożoną przez lewe ramie – opisuje kierowca ciężarówki. Obsługa stacji, policjanci i Agata zaniemówili. Kierowca kontynuuje swoje wyjaśnienia, krocząc za wybiegającymi policjantami,  kierującymi się do samochodu Agaty. Tłumaczył, że dawał Agacie sygnały światłami i trąbił po to by uniemożliwić sprawcy dokonania ewentualnego przestępstwa, nie miał na celu jej przestraszyć. Kierowca dodał także, że zanim dojechał za Agatą zauważył, że tajemniczy pasażer wybiegł z samochodu i uciekł w las, z którym sąsiaduje stacja benzynowa. Kierowca ciężarówki, od teraz bohater naszej historii wraz z Agatą i policjantami podeszli do pojazdu Agaty. Tylne drzwi pasażera były otwarte. Na tylnym siedzeniu zobaczyli, że tajemniczy pasażer zostawił swój bagaż. Policjanci otworzyli torbę celem znalezienia dokumentów ewentualnego sprawcy. Po otworzeniu torby, wszyscy byli w szoku. Ich oczom ukazały się narzędzia częściowo brudne od zaschniętej krwi: siekiera, dłuta, noże, skalpel, i inne narzędzia podobne do chirurgicznych. Agata miała dużo szczęścia, historia skończyła się dobrze. Przestępca nie został nigdy schwytany.

Dla mnie ta historia jest przerażająca. Zastanawialiście się kiedyś, jakbyście się zachowali w takiej sytuacji? Albo na przykład gdybyście jechali taką drogą w środku nocy, w zimie i zatrzymywałaby Was pięcioletnia dziewczynka, ubrana w letnią sukienkę? Zatrzymalibyście się, czy pojechalibyście dalej?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.