Trudno jest zacząć. Wydukać te pierwsze słowa, ten pierwszy akapit i tym samym napisać coś w miarę ambitnego. Jednak postaram się. W końcu moje doświadczenie w „branży” nie jest zerowe. A mianowicie. Przed paroma laty, za górami za lasami zaprzyjaźniłem się ze słowem „blog”. Jedni traktowali go jako swoisty pamiętnik, tyle że każdy mógł do niego zajrzeć. Drudzy natomiast ćwiczyli. Ćwiczyli różne style prowadzenia internetowego pamiętnika. Dodawali różne zdjęcia, obrazki, gify (ruchome, animowane obrazki, teksty), tworzyli namiętne, fikcyjne historie o bogatym, idealnym, amerykańskim życiu, i tak dalej. Blogów było dużo. Jednak tamte blogi zdecydowanie przybierały inna formę niż dzisiaj. Mój blog, w pamiętnych latach, gdy wróble ważyły pięć kilo, był dość poczytalny. Właściwie powinienem napisać oglądalny. Często znajdował się w top 10 najczęściej odwiedzanych. Zdecydowanie był to mój mały-wielki sukces. Do rzeczy. Był to blog, na którym za darmo można było pobrać projektowane, a później kodowane przeze mnie szablony na inne blogi. To był fajny okres mojego życia. Po latach przerwy od blogowania powróciłem do blogosfery jako kamson.pl – dzisiaj domena została wykupiona przez kogoś innego i również pod tą nazwą kryje się jakiś bloger. Tak, czy inaczej Kanson.pl, to również fajny, roczny epizod mojego życia, ale zakończony. Minęły ponad trzy lata od jego zamknięcia i zdecydowanie dzisiaj jestem w całkiem innym, lepszym punkcie mojego życia. Jak na załączonym obrazku widać, blogosfera często w moim życiu migała. Zatem postanowiłem sobie, że teraz czas na lekki, przyjemny męski blog lifestylowy ochBLOG.pl.

Zachęcam do regularnego odwiedzania i zaprzyjaźnienia się.

K.