#23 dzień blogowania

Może to za wcześnie, abym robił jakieś wielkie podsumowanie małego ochBLOGa. Pomyślałem, że co jakiś czas będę dzielił się z Wami moimi spostrzeżeniami dotyczącymi blogowania, i życia z blogiem na co dzień.

Dlaczego znów bloguję?

Wielokrotnie to powtarzałem. Lubię blogować, lubię pisać. Czy umiem? Nie wiem. W sumie mógłbym już w tym miejscu zasugerować Wam, abyście mnie ocenili, ale tego nie zrobię. Owszem piszę dla Was, ale również dla siebie. Prowadzenie bloga traktuję jako swoisty samorozwój, samorealizację. Zwracam uwagę na interpunkcję, na ortografię, myślę. Nie piszę mechanicznie – przynajmniej próbuję. Sto lat temu miałem bloga, na którego publikowałem tak zwane szablony dla innych blogerów. Etap ten się zakończył, wraz z likwidacją popularnego serwisu blogowego Mylog.pl. Mój ex blog był wtedy w top 10 – ale to już wiecie. Właśnie ten okres, czyli rok około dwutysięczny szósty, uświadomił mi co to znaczy publikacja dla większego grona odbiorców, niż chomikowanie prac w folderze o nazwie “Moje prace” i ewentualne chwalenie się swoimi dziełami znajomym.

Przez te ostatnie 23 dni odkąd istnieje ochBLOG, czasami wracam do okresu mojego ex bloga. Szukam siebie, szukam Was, zastanawiam się czy idę w dobrą stronę, czy ochBLOG ma szansę, by zająć chwilę Waszego cennego czasu.

Motywacja

Nie jest to moja może najmocniejsza strona, ale w życiu codziennym staram się dotrzymywać wszelkich terminów – jakkolwiek to pojmujecie. Postanowiłem sobie, że blog będę prowadził głównie dla siebie. Wierząc, że tylko wtedy zostanie on doceniony. Doceniony przez Was. Będzie mi bardzo miło, gdy pojawi się pierwszy komentarz czytelnika i będę miał szansę, by przeczytać wartościową opinię, uwagę, niż nic nie warty spam, typu: “fajny blog, zapraszam do mnie u mnie nowy wpis bla bla bla….”.

Próbuję wypracować w sobie umiejętność motywacji – nazwałem je: kreatywne mechanizmy blogowania. Nie będę się z Wami nimi dzielił, bo blogowania uczę się od nowa. Przystosowuję się społecznie i osobiście, do systematycznego pisania, konstruktywnego, mającego morał, lub chociażby puentę. Założyłem a’la dzienniczek, którego jeszcze jakoś szczególnie nie nazwałem. Ale to taki zlepek wszystkiego. Częściowo jest zapisany pomysłami, słowami kluczowymi, planami. Uczę się, siebie motywować. W dzienniczku wypisałem swoje cele, pomysły na tematy, które być może kiedyś pojawią się na blogu. Będę notował statystyki, wypisałem listę swoich marzeń i osiągnięć. Nowy blog, nowy rok, nowy ja – to taki mój nurt, który ma dawać mi kopa. W moim dzienniczku jest strona, którą zatytułowałem: “#”. Jako, że jestem słaby w aktualizacji Fejsów, Instagramów, Snapczatów, to strona z hashtagiem, ma być przeznaczona na edukację tychże portali społecznościowych, na systematyczność. Zapowiada się wyzwanie, lubię wyzwania.

Tematyka bloga

No właśnie, czyli właściwie podstawa wszystkiego. Postawiłem na klasykę, bo jest lifestyle, jest kuchnia, jest zdrowie w połączeniu z urodą i jest mój ulubiony dział, czyli zrób to sam. Ten blog nie będzie ograniczał się do jednej tematyki. Podobnym jestem człowiekiem, znajomi nazywają mnie niekiedy człowiekiem renesansu – jednak absolutnie nie jestem i nie uważam się specjalistą każdej dziedziny – byłoby to małostkowe, głupie. Z resztą, czy muszę być specjalistą, by pisać bloga? Nie.

Wychowałem się w czasach, kiedy połączenie z Internetem było możliwe dzięki linii telefonicznej. Gdzie każda minuta w Internecie kosztowała krocie. Kiedy podłączono mi Internet bez limitów w domu, miałem wówczas dwanaście lat. Wszyscy wtedy poznawali jakie ogromne możliwości daje dostęp do Internetu. Blog definiowało się wtedy jako wirtualny pamiętnik – prywatny, albo publiczny. I takie też pamiętam pierwsze blogi. Sam takiego prowadziłem. W około 100 znakach opisywało się swój dzień, z takimi szczegółami jak “schodzenie po schodach, by otworzyć drzwi, spotykając po drodze panią Halinkę spod trójki” – dla niektórych może wydać się to śmieszne i beznadziejne, ale takie były pierwsze blogi – pisane przede wszystkim anonimowo. Dzisiejsze, są redakcyjnymi spuściznami, o tematach przeróżnych. OchBLOG, jest zlepkiem tego co lubię, co mi się podoba, albo nie podoba, tym co mnie inspiruje i tym co mnie kształtuje, tym co lubię jeść i tym, gdzie jestem i gdzie będę. To mój blog, ochBLOG, jest o mnie dla Was, albo się polubimy, albo uciekniesz stąd i zapomnisz bezwiednie, klikając nerwowo w magiczny czerwony krzyżyk w prawym górnym rogu przeglądarki. Nie piszę i pisał nie będę dla komercji, dla pieniędzy, dla kogoś, pod kogoś, z kimś. OchBLOG nigdy nie będzie flogiem. To moja deklaracja. I skoro czytasz dalej ten tekst, to chyba znaczy, że  zostaniesz ze mną na dłużej.

Poniosło mnie, do rzeczy!

Oczywiście rozwiodłem się nad rzeczami, które leżą mi na sercu, a które chcę żebyście wiedzieli. Bywam czasami wylewny. W 23 dniu blogowania doszedłem również do wniosku, do kogo kieruję publikowane treści. Szukając pomysłu na nazwę, od razu wiedziałem, że nie może być ona jednoznaczna – zapowiadająca na starcie tematykę bloga. Fakt w nagłówku strony jest opis, że to męski blog, jednak to bardziej słowo kluczowe dla wyszukiwarki, niż określenie płci do jakiej kierowane są treści. Niech będzie zachowana harmonia. Dla każdego coś miłego 🙂 Obiecałem sobie, że ochBLOG będę aktualizował regularnie. W tym miejscu nie chcę składać deklaracji typu “nowe wpisy co drugi dzień” – raz tak zrobiłem – zdemotywowało mnie to. Nie chcę robić niczego na siłę, bo muszę, bo obiecałem. Zawarłem ze sobą pakt, zapisałem to w moim dzienniczku:

Przede mną dużo pracy, ciężkiej pracy, by Was do siebie przyciągnąć. Chcę dużo i chcę ciężkiej pracy związanej z budowaniem ochBLOGa – lubię pisać.

Przede mną dużo nauki, trudnej nauki, by Was do siebie przyciągnąć. Chcę dużo nauki i trudnej nauki związanej z budowaniem ochBLOGa – lubię tworzyć.

Jesteście na mnie gotowi? Jesteście gotowi na ochBLOG?

Komentarze

  1. Jola (Pixel Kolor)

    Określenie tematyki to dla mnie najtrudniejsze i gratuluję, że Tobie się udało na wstępie.
    Dzięki za wspomnienie przeszłości. Ten bardzo drogi Internet po kablu i irytujący dźwięk połączenia. Mój pierwszy blog był bardziej pamiętnikowy. Pamiętam, że Onet wyróżniał u siebie teksty. Wtedy starałam się trafić w te wyróżnienia i skończyłam pisać pamiętnik w sieci.

    1. Stanowisko
      Autor
  2. Agnieszka

    Zainspirowałeś mnie tym dzienniczkiem, sama taki założę – to faktycznie dobry sposób aby usystematyzować pewne rzeczy. Podoba mi się Twoje podejście do tematu, ba, już samo to że mnie zainspirowałeś daje motywację do dalszej pracy!
    Także nie spoczywaj na laurach, a ja będę do Ciebie przychodzić, oczywiście z filiżanką kawy;)
    pozdrawiam!

    1. Stanowisko
      Autor
  3. Anonim

    To i tak dobrze miałeś, internet w wieku 12 lat 😛 Ja dopiero pierwszy komputer kupiłam sobie w liceum jeszcze za stypendium. Wówczas dość popularne u nas były kafejki internetowe. To były zupełnie inne czasy.
    Powodzenia w dalszym rozwoju bloga 🙂

  4. Upadły czy Anioł

    Przyznam ci rację – prowadzenie bloga to ciężka praca, a początki są najgorsze – choć jest zapał. Ty widzę, że postawiłeś na różności – to dobrze, będziesz mógł czasem odsapnąć. ja decydując się na literackiego – nie wiedziałam na co się łapie…dałam i daje radę już sześć lat, choć czasami jestem zmęczona. Tobie życzę powodzenia i zaparcie idź do przodu 😉

  5. Koliak

    Witam!
    Ja również gratuluję wytrwałości w pisaniu – rzadko widzi się tyle postów przy tak krótkim okresie prowadzenia bloga. Widać pasję i chęć do sumiennego blogowania. Nazwa krótka, ale wdzięczna i łatwo wpada w ucho – zapamiętam. Oczywiście życzę powodzenia w dalszym prowadzeniu strony, bo niestety w sieci jest za mało blogerów płci męskiej.
    Pozdrawiam, Koliak from codziennekontrowersje.pl

  6. sandicious

    Ja również bywam wylewna :p Mogłabym pisac i pisac i pisać :p Prowadzenie bloga to nie lada wyzwanie. Ty masz to “coś”, że aż chce się czytać, więc trzymam mocno kciuki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.